Disconnect 2009-03-08 20:23:15

Wyjasnienie

Bo jak sie zlikwidowalam tak nagle, pare osob poczulo sie osobiscie dotknietych, mama myslala, ze wpadlam w narkotyki, Zuzia, ze to jakis dramatyczny symbol (tylko nie wiedziala czego, ale zakladala najgorsze).

Otoz nie, to nie marihuana mi sie rzucila na mozg, bo nie pale. Moze i jestem kompulsywna natura, ale tez latwo mi przychodzi pozbywanie sie nawykow. Przestawiam dzwignie w mozgu (w skupieniu i swiadomie, jak przy skladaniu podpisu pod bardzo wiazacym kontraktem, ktory sie naprawde przeczytalo i zrozumialo, lacznie z drodbnym druczkiem) i presto! Wiec tak tez postanowilam z blogiem, a przyczyn bylo kilka.

Po pierwsze, powoli sie wyprowadzam z sieci, bo w pewnym momencie zorientowalam sie, ze to nie ja jezdze sobie po internecie, ale internet po mnie. W polaczeniu z izolacja od prawdziwych znajomych, czuje sie jak tracaca popularnosc nastolatka z beverly hills. A ze jest to uczucie raczej absurdalne, chce sie z nim rozprawic. Jestem zazenowana skakaniem po linkach i sprawdzaniem milion razy maili i ogladaniem zdjec ludzi, ktorych nie znam i nic mnie tak naprawde nie obchodza, i implikowanym przez ten akt porownywaniem sie  do wszystkich, i dochodzeniem do wniosku, ze im jest ciekawiej i lepiej. Frack it - jestem bardzo szczesliwa i mam swoje plany, ktore potrzebuja inkubacji w ciszy i prywatnosci. Tymczasem od internetu glowa mi miga animacjami we flashu i wiruja w niej obrazy, pomysly i smieci, trudno mi ten malakser wylaczyc, wiec mowie dosc.

Po drugie, jakis czas temu portal blog.pl oglosil konkurs na blog roku i z glupia frant przystapilam. Musialam sie zdecydowac na kategorie, w ktorej sie zglaszam, i byla to kategoria Zycie Codzienne, w ktorej jurorowala pani Dorota Wellman. Potem  przeczytalam regulamin i sie dowiedzialam, ze juror blog zobaczy, jak zaglosuje na niego odpowiednia ilosc esemesow. Wiec sie wycofalam z konkursu, bo poczulam, ze to naprawde kiepski pomysl - musialabym zrobic sobie kampanie reklamowa, namawiac ludzi na glosowanie na mnie esemesem, a potem prezenterka Kawy i Herbaty by sie ewentualnie zastanowila. Kaman, to jest tak slabe, ze az smieszne. Ale to jest wlasnie moja dzialalnosc blogowa - samo zycie. Ostatnio nie dzialo sie u mnie zbyt inspirujaco, wiec zrobil mi sie tu taki magiel z plotkami, i ja nie mam nic przeciwko fajnym pogaduszkom, ale w zasadzie dlaczego wywieszam je na slupie? Dlatego, zeby ktos to przeczytal i o mnie nie zapomnial, i myslal, ale fajna laska z tej Dominiki, taka zabawna i w ogole ciekawa, moze napisze komentarz. Cyrk. I odechcialo mi sie wystepow po takim postawieniu sprawy.

Po trzecie, dla tych, ktorym potrzebna jakas zyciowa puenta, to mysle, ze jest to moment, w ktorym mozemy sobie dopisac do historii Dominiki "I zyla dlugo i szczesliwie..." Perypetie trwaja, kochamy sie jak wariaty, kupujemy najpiekniejsze mieszkanie pod sloncem polnocy, w czerwcu sie przeprowadzamy, maz wciaz szuka pracy, ja skonczylam tlumaczenie i zaraz sie bede krecic za nowymi zleceniami, studia zaczne pewnie we wrzesniu, a moze pozniej, ale nie szkodzi, nie spieszy mi sie, dzieci im bardziej realna perspektywa, tym mniej ich pragne. Moje nowe kolezanki z jogi nazywaja sie, prosze sie nie smiac, Angelica i Pamela, a niejaki Pascal, ktorego poznalam na My Space jeszcze, a potem sie okazalo, ze zna sie z Louisem, prowadzi po sasiedzku sklep z alternatywna muzyka, zna wszystkich w miescie i bedzie mnie wprowadzal. Jesli ktos musi do archiwum, to moze do mnie pisac na adres the _ nixies @ hotmail . com po haslo. Przenosze sie na czestotliwosc mailowa i realna. Peace out.

skomentuj (3)
Księga Gości
otherwise
wajrak nie tędy droga
inspire me now!
story of stuff twardy stuff
flickr pics
wolag the eye
twożywo słowa jak ulica

z tymi państwem mi po drodze
troszkiewicz dziala
p/li music is her beach house
zuza! supertramp
f. bricoleur
laura takie tam
bohdan w ameryce
wolag warrior
jen iron maiden
arthur's picaresque
e-v-e hazy red